
Czytelniano
kwiecień 3, 2008Ku mojej radości pomimo tego, że zakończył się cykl listów do Lwa, we “W drodze” nadal ukazują się teksty o. Zioło OCSO. W najnowszym numerze miesięcznika ojciec pisze o męczeństwie, podobnie jak w tekście opublikowanym w kwartalniku. Temat podobny, ale widać też różnicę: wydana u nas homilia to rzecz sprzed kilku lat - burzące się wtedy młode wino, dziś spokojnie dzieli się swoją mocą (chociaż w przypadku Aiguebelle trzebaby pewnie było mówić raczej o nalewce
). W głowie mi dźwięczy zapamiętana z konferencji o. Michała fraza, że Bóg mnichów formuje za pomocą małego dłutka [hm... może to był pilnik?
]. Nie tyle wielkich natchnień, objawień czy olśnień, co codziennego zderzania z innymi zakonnikami i osobistą słabością. Czytam teksty ojca i czasem mam wrażenie, że kątem oka widzę te delikatne, choć konsekwentne uderzenia Boga.

strasznie się cieszę, jak czytam, słyszę czy tylko odczuwam, że kogoś -jako i mnie – pasjonuje, fascynuje i urzeka twórczość ojca Michała! A odnoszę wrażenie, że autorka powyższych słów do nich należy:)
Gratuluje literackiego smaku
Dziękuję, wzajemnie
Duetowi oZięble-Ziołowemu zawdzięczam swoje odkrycie dominikanów a teksty o. Michała prowadziły mnie przez kilka lat duchowo. I mam też w jego esejach kilka ulubionych fraz typu: “koszmar rzeczy skomplikowanych w rękach idioty”
W każdym razie zapraszam do dalszych odwiedzin
ja z kolei ojcu Michałowi zawdzięczam odkrycie duetu “oZięble-Ziołowego”
a prowadzenie duchowe przez jego teksty… – dobrze Cię rozumiem:)
pozdrawiam!!!
Cieszę się
“Lekarstwo życia” to rewelacyjna książka, jesli juz mowa o duecie. Bardzo mi się podobał tekst o. Zięby o Kamieńskim.