Posted by: ewiater | kwiecień 1, 2008

Teologia wyzwolenia

Przeczytałam kolejną wypowiedź kolejnego dziennikarza będącą peanem żałobnym nad ciężkim losem południowoamerykańskiej teologii wyzwolenia. Czytam i kiwając potakująco głową nad niewątpliwą wrażliwością osoby, która się wypowiada, zastanawiam się, czy jest ona świadoma, jakie praktyczne konsekwencje pociąga za sobą przyjęcie teologii wyzwolenia jako prawomocnej interpretacji. Jest to wciśnięcie do ręki zdesperowanym biedakom broni i posłanie ich, żeby zabijali w imię Chrystusa-rewolucjonisty. Tylko, że to droga donikąd: agresja rodzi agresję, czy bardziej po naszemu: kto mieczem wojuje od miecza ginie.

I za sto lat kolejne pokolenie wojujących ateistów będzie miało jak znalazł kolejny argument przeciw Kościołowi. Do stałego zestawu inkwizycji i niedoszłego stosu Galileusza dołączy rewolucja w Ameryce Południowej. Czemu nie…

Odpowiedzi

Tak, zwłaszcza stosu Galileusza ;) Tak to jakoś jest, że ponurą rzeczywistość trzeba jeszcze trochę przyczernić, prawda? :D
Ale wracając ad rem, to jakoś już tak jest, że człowiek rzadko zastanawia się nad długofalowym skutkiem swoich pomysłów. Bo nie da się też ukryć, że ci, którzy domagają się uznania teologii wyzwolenia w wydaniu południowoamerykańskim, w większości naprawdę są przejęci fatalną sytuacją biedoty w tym regionie i faktycznie chcieliby pozytywnego rozwiązania. Póki nie znajdzie się innego rozwiązania tej sytuacji, to sprawa teologii wyzwolenia będzie powracać jak bumerang…

Problem teologii katolickiej nie jest taki jednoznaczny. To nie tylko i nie przede wszystkim “Jezus na barykadach”. To ruch upominajacy sie (takze w sposob radykalny) o prawa biednych i wykluczonych w tej czesci swiata. Arcybiskup Romero mowil: kiedy rozdaje biednym chleb, mowia o mnie swiety, kiedy pytam dlaczego biedni nie maja chleba, mowia o mnie komunista.

Teologowie wyzwolenia zarzucaja JPII, ze zachowal sie wobec teologii wyzwolenia w Ameryce Lacinskiej zupelnie inaczej niz wobec podobnego ruchu, rowniez walczacego o godne zycie, ruchu wewnatrz Kosciola w Polsce zwiazanego z Solidarnoscia.

Kosciol w Ameryce L. to byl Kosciol kolonialistow i elit, co tez daje do myslenia.

Jest tu jeszcze problem chrzescijanskiej nauki o wojnie sprawiedliwej (do dzis aktualnej) ktorej tworca byl sw. Augustyn a potem rozwijal ja sw. Tomasz z Akwinu. Sw. Augustyn mowil, ze prowadzenie wojny jest odpowiedzia na zlo dziejace sie w swiecie.
Duzo by tu jeszcze mozna pisac na ten temat. Na przyklad o tym, ze chrzescijanin ma obowiazek stawac w obronie drugiego i sam sie bronic. Najlepiej srodkami pokojowymi, ale nie zawsze to mozliwe. Jesli na moich oczach ktos bedzie maltretowal dziecko, to najpierw na niego wrzasne, a potem uzyje sily. Kazda chwila tu moze byc wazna.

Solidarność była ruchem pokojowym - to bardzo ważny aspekt. Pomijam to, ze była antykomunityczna a nie marksistowska, jak źródła teologii wyzwolenia. Czytałam próbki egzegezy Biblii bazującej na teologii wyzwolenia i stanowczo nie zgadzam się z tym, jak została przeprowadzona: w tekst biblijny dosłownie wcisnięto ideologię. Może akurat trafiłam na radykalny tekst, ale wiem jedno: z prawdą to miało nie wiele wspólnego.
Co do wojny sprawiedliwej i nie, to Augustyn mial na myśli wojny zewnętrzne a nie wewnętrzne a teologia wyzwolenia prowadziła do wojen domowych. To prawda - nie wolno milczeć, kiedy widzę, że obok mnie ktoś krzywdzi innego czy niszczy mnie, ale też nie wolno twierdząc, że się bazuje na ewangelii, mordować innych ludzi a tym prawdopodonie takie zamieszki by się skończyły. Raz rozpętana machina okrucieństwa nakręca się i jedyne, co poniej zostaje to pustynia duchowa i fizyczna. W Hiszpanii do tej pory Kościołowi wypomina się związek z Franco i legitymizowanie jego nieczystych metod rządów, które przeceiż słuzyły uporządkowaniu kraju i wprowadzeniu tam pokoju.

Jednym z uczynkow milosierdzia co do duszy bodaj (nie zawsze to oczywiste, przynajmniej dla mnie, ktore wzgledem duszy a ktore ciala). jest: krzywdy cierpliwie znosic. Jakiekrzywdy, bo bywaja rozne, czyje krzywdy, a wreszcie czy Cierpliwie to znaczy biernie, spokojnie i z usmiechem na twarzy, jak Focolari? Z pewnoscia nie, choc nauka Kosciola zawsze uczyla inaczej.
***
Co do sw. Augustyna i “jego” wojny sprawiedliwej wewnetrznej badz zewnetrznej to musze jeszcze doczytac.
***
Natomiast problemem zwiazanym z tematem tu omawianym jest takze kara smierci, ktorej , o ile wiem, oficjalnie Kosciol nigdy nie potepil, owszem wypowiedzi (nie wiazace) JPII sprzeciwialy sie takiej karze.
***
Komunizm i marksizm - nie ma nic wspolnego? Ejze!
Ustroj komunistyczny w Polsce byl narzucony z zewnatrz, Polska tak naprawde byla caly czas (z przerwami: np. 56 rok, 80….), mozna tak chyba powiedziec, okupowana.
Walka o pokoj, srodkami pokojowymi - czy wiec przekreslamy wszystkie zrywy niepodlegloscowe, np. powstanie styczniowe, w ktorym bralo udzial niemalo ksiezy? A udzial ksiezy w przygotowaniach do powstania wielkopolskiego?

Nie cala teologia wyzwolenia opierala sie na ideologii marksistowskiej, tylko, wedle mojej wiedzy, nieduza czesc jej wyznawcow laczyla chrzescijanstwo z radykalizmem (czasem z lewicowym). Reszcie chodzilo o chleb dla glodnych, o nie traktowanie drugiego jak przedmiotu, jak niewolnika, ktorego mozna zabic, o solidarnosc z ubogimi.
***
W Starym Testamencie sporo jest krwawych walk,
W imie wolnosci, a w Nowym Testamencie duzo cytatow, z ktorych teologia wyzwolenia korzystala.
***
Chrystus leczyl nie tylko dusze ludzkie, ale i ciala.

Nie będę wchodzic w kwestię kary śmierci, bo to osobna jednak sprawa.
Solidarność była ruchem społecznym, któremu chodziło o zmianę ustroju a nie pozbycie się okupanta i była pokojowa. Powstań nie przekreslam, co nie zmienia faktu, że najbardziej skuteczna w dążeniu do niepodległości okazała się praca u podstaw, przemiana świadomości i edukacja a nie kolejne walki (jedyne udane powstanie to było wielkopolskie). I nie myl prosze udziału księży w powstaniach z ich legitymizacją przez Kościół. Księża jako kapelani biorą też udział w wojnach, co nie znaczy, że Kościół wojny pochwala. Księża są także obywatelami danego kraju i z tym raczej bym wiązała ich udział w walkach, niż z chrześcijaństwem.

Teologia wyzwolenia jest to od strony treściowej mieszanka marksizmu z teologią zrobiona na zasadzie: bierzemy teologię i stosując marksizm jako normę interpretacji tłumaczymy chrześcijaństwo. Jest to bład metodologiczny: albo nasza norma jest Biblia, albo pisma Marksa i Engelsa, ale jeśli te drugie, to nie nazywajmy tego chrześcijaństwem. Z ewangelii wypływa postulat solidarności z ubogimi, ale zabijanie w imie tej solidarności juz nie.
W końcu bogacze i elity to też ludzie. Serio, serio.

Juz ostatni raz o teologii wyzwolenia, przyrzekam, dziekujac jednoczesnie za ten temat, bo dzieki tej notce poglebilam go sobie znaczaco.
Jeszcze tych kilka uwag:
***
Glownym zalozeniem Teologii Wyzwolenia bylo wyjscie poza struktury parafialne i tworzenie malych grup, nazywanych Koscielnymi Wspólnotami Podstawowymi. Wspólnoty te mialy mobilizowac do udzialu w projektach spolecznych i politycznych, majacych przeksztalcac zastana rzeczywistosc w duchu chrzescijanskiego socjalizmu. Tak rozumiana Teologia Wyzwolenia znalazla wielu sympatyków w Europie i miala wplyw na takie organizacje jak brytyjskie Christian Socialist Movement czy wloskie Cristiano Sociali, jak i wiele innych skupionych w ILRS (International League of Religious Socialists). Walka zbrojna jest wiec tylko czescia jej historii.
***
Ojciec swiety, juz po powrocie z Meksyku, na audiencji ogólnej w dniu 21 II 1979, powiedzial, ze trzeba przyznac racje jednemu z wielkich wspólczesnych teologów (Hansowi Urs von Balthasarowi), który slusznie domaga sie teologii wyzwolenia o uniwersalnym zasiegu. Tylko konteksty sa rózne, ale sama rzeczywistosc wolnosci jest uniwersalna, a zadaniem teologii jest odnalezienie jej prawdziwego znaczenia w róznych i konkretnych kontekstach historycznych i wspólczesnych. Na zakonczenie audiencji Papiez, jak zwykle, skierowal kilka slów w jezyku polskim do obecnych na audiencji Polaków i powiedzial wtedy: Chcialbym dodac, ze my mamy swoja wlasna teologie wyzwolenia, jest ona bardzo gleboko wpisana w dzieje naszej Ojczyzny. Wiemy, ze Chrystus w najgorszych okresach tych dziejów byl dla nas natchnieniem i zródlem, azeby nie rezygnowac z wolnosci czlowieka i wolnosci narodu.
A wiec nie rezygnowac z wolnosci narodu, z wolnosci czlowieki.
Pokoj ma wiele imion.
***
A co do walki zbrojnej ksiezy, to:
- Powstanie Wielkopolskie i ks. Adamski stojacy na czele organizacji najpierw paramilitarnej, potem militarnej NRL
oraz takie oto liczby dot. Powstania Listopadowego:
- Nie ma dokladnych danych, ilu duchownych sluzylo w armii powstanczej. Przypuszcza sie, ze okolo 340 ksiezy, zakonników i kleryków. 145 kaplanów bylo kapelanami oddzialów powstanczych. Glosna byla sprawa 12 kleryków bernardynskich, którzy zbiorowo zglosili sie do pulku strzelców pieszych generala Piotra Szembeka. Podobnie uczynila grupa 24 pijarów. W zródlach spotyka sie nformacje mówiace o pelnieniu przez ksiezy funkcji kurierów przewozacych tajna poczte, laczników oraz obserwatorów wojsk nieprzyjacielskich.
***
Kazda wojna jest zla, niszczaca, ale czy naprawde wszystko da sie osiagnac bez walki wrecz?
W kraju, w ktorym ogromny procent ludzi ledwo zyje, czy mozna mowic o tym, ze panuje tam pokoj? Bo nie obcy wyniszcza potencjal ludzki?

XIX-wieczne rewolucje pięknie pokazały, że polegają one nie na zmianie systemu, ale na zmianie ludzi przy władzy - mówiąc kolokwialnie: zmienia się zestaw przy korycie a ci co cierpieli, cierpia nadal. Jedyna droga do realnych przekształceń to zmiana świadomości, czyli nawrócenie, w tym przypadku osób stanowiących elitę społeczeństwa w Ameryce Pd. Oni to juz zrozumieli: powstały tam zgromadzenia, których charyzmatem jest praca wśród elit polegająca na nakłanianiu ich do wprowadzenia w życie społecznej nauki Kościoła. Tam, gdzie się to udaje, powstają przestrzenie normalności. I to jest szansa na zmianę a nie strzelanie do ludzi.

Leave a response

Your response:

Kategorie