Przeczytałam kolejną wypowiedź kolejnego dziennikarza będącą peanem żałobnym nad ciężkim losem południowoamerykańskiej teologii wyzwolenia. Czytam i kiwając potakująco głową nad niewątpliwą wrażliwością osoby, która się wypowiada, zastanawiam się, czy jest ona świadoma, jakie praktyczne konsekwencje pociąga za sobą przyjęcie teologii wyzwolenia jako prawomocnej interpretacji. Jest to wciśnięcie do ręki zdesperowanym biedakom broni i posłanie ich, żeby zabijali w imię Chrystusa-rewolucjonisty. Tylko, że to droga donikąd: agresja rodzi agresję, czy bardziej po naszemu: kto mieczem wojuje od miecza ginie.
I za sto lat kolejne pokolenie wojujących ateistów będzie miało jak znalazł kolejny argument przeciw Kościołowi. Do stałego zestawu inkwizycji i niedoszłego stosu Galileusza dołączy rewolucja w Ameryce Południowej. Czemu nie…
Napisane w Zapiski z redakcji | Tagi: media, teologia
