Posted by: ewiater | marzec 18, 2008

Maurice Baring do G. K. Chestertona

Maurice Baring, angielski pisarz i konwertyta do G. K. Chestertona:

“Słowem, Gilbercie, mogę ci powiedzieć to samo, co już ci mówiłem i co niedawno temu wyraziłem drukiem w swojej książce. Że zostałem przyjęty do Kościoła w 1909 roku w wigilię Ofiarowania Pańskiego i jest to bodaj jedyna decyzja w moim życiu, której z pewnością nigdy nie żałowałem. Z każdym dniem mojego życia Kościół wydaje mi się coraz bardziej wspaniały, sakramenty coraz bardziej uroczyste i krzepiące, głos Kościoła, jego liturgia, zasady, dyscyplina i rytuały, jego rostrzygnięcia głęboko mądre i słuszne, jego dzieci zaś naznaczone czymś, czego brakuje tym, którzy pozostają na zewnątrz.”

I memento dopisane przez teraźniejszość: BBC nadało program mówiący o tym, że krzyż Jezusa miał inny kształt niż ten obecny w ikonografii chrześcijańskiej. I ta drobna, podskórna sugestia: “Znowu was w tym śmiesznym Kościele okłamali…” Tymczasem, jeśli ktoś zada lub zdał sobie trud poszperania w literaturze, choćby w Encyklopedii Katolickiej wie, że istnieje wiele przedstawień ikonograficznych krzyża, Kościół wszystkie przyjmuje a ten, który dominuje w naszym kręgu kulturowym to kwestia tradycji a nie czegoś narzuconego nauczaniem Rzymu.

Dlaczego łączę te dwie rzeczy? Otóż na przełomie XIX i XX wieku aż do połowy XX w Anglii miała miejsce fala konwersji na katolicyzm (obaj panowie z tytułu byli konwertytami). Co ciekawe, przechodzili na niego ludzie wykształceni, świetnie znający literaturę, historię. Naukowcy-humaniści i pisarze. Często argumentem, który przekonywał ich o prawdziwości katolicyzmu, był intelektualizm nauczania Kościoła Rzymskiego i jego wierność tradycji. Ich nie dało się okłamać, mieli zbyt dużą erudycję i zbyt długo i uporczywie szukali. Widzieli też, jak społeczeństwo przesiąka poglądami, które prowadzą do totalitaryzmu i w nauczaniu Kościoła widzieli szansę na zachowanie wolności a jednocześnie spójności społeczności.

Czy zostaliby katolikami, gdyby zgodnie z drobną, podskórną sugestią programu w BBC, Kościół okłamywał wiernych i manipulował nimi jak doskonały władca totalitarny? Czy to nasze, coraz szerzej obecne w mentalności społecznej myslenie o Kościele jako Wielkim Konsorcjum Manipulacyjnym nie bierze się przypadkiem z naszej niechęci do śledzenia tych drobnych, czarnych mróweczek zwanych literkami? Brak nam erudycji i po przeczytaniu jednej książki “otwierają nam się oczy”, po czym okazuje się, że to Kościół odpowiada za nasze braki w wykształceniu. Odpowiada?

Odpowiedzi

Konwertyci mają łatwiej. Bez względu na religię. :D

Tak myslisz? Znów mam trudniej, buuu… :D

Ta. Raz, przez chwilę byłem konwertytą. Piękna sprawa. Wszyscy się troszczą, rozumieją. To co podobało mi się najbardziej to to że konwertyta może nosić ze sobą duże pokłady wątpliwości, z którymi może się obnosić przed innymi i oni z pełnym zrozumieniem się do tego odnoszą.

Nic tylko zmieniać wiarę raz na 10 lat.

O, przepraszam… miałem na myśli religię…

Nie kuś, nie kuś :) Choć nie ukrywam, że coś w tym jest, co piszesz o wątpliwościach i o tym, że niekonwertytom jakoś tak nie wypada ich mieć. A mają! Przynajmniej ja mam… ;)

Jakoś tak mi się wydaje, ze na przełomie XIX i XX wieku Kościół może i był ostoją tradycjonalizmu, ale po Soborze Watykańskim tak sie unowocześnił, ze zabrakło w nim miejsca dla tradycji.
Nie jestem wiec pewny czy dziś obaj panowie przeszliby na katolicyzm czy może jednak np. na prawosławie, które jakoś uparcie trwa przy swojej niereformowalnej doktrynie?
Pozdrawiam!

Leave a response

Your response:

Kategorie