Kolejny numer kwartalnika jest już w drukarni. Końcówka pracy nad nim była ciężka: rozmywały się terminy, grafikowi szwankował sprzęt i miała miejsce cała gama innych radosnych wydarzeń.
Najtrudniejsza jest dla mnie zmiana WAK-a. Padre Mateusz był przede mną naczelnym pisma, więc świetnie sie orientował w tym, co robiłam i korygował moje różne, mniej lub bardziej nawiedzone decyzje. A teraz to ja mam dokształcać asystenta. Przerażająca wizja…
Przygotowujemy też spotkanie na Targach Książki Katolickiej w Warszawie, naszym gościem będzie ks. Jan Reczek. Czeka mnie prowadzenie tego spotkania a więc makijaż jako maska, odpowiedni strój urzędowo-wyluzowany i pełnienie z pełnym poświęceniem roli advocati diaboli. Tylko jeszcze musze przygotowac pytania. Temat spotkania raczej przystepny: uzdrowienie wewnętrzne. Trzeba będzie spytac o te wszystkie fenomeny budzące zdziwienie a często też i lęk typu omdlenia, czy słowo poznania. Mój przyszły rozmówca to człowiek o dużym doświadczeniu, więc rozmowa zapowiada się interesująco. Tylko czemu to znów jest 29. dzień miesiąca? W lutym obrona, w marcu spotkanie, ciekawe co szykuje się na kwiecień


