Archiwum dla styczeń 19th, 2008

h1

Z loży szyderców

styczeń 19, 2008

Czy wiecie, że wszystkie wasze grzechy są skrupulatnie liczone i trafiają na wysokooprocentowaną lokatę zła? Że będziecie z nich rozliczani w dniu sądu a ponieważ nikt od grzechu wolny nie jest to będzie to dramat? To mocny akcent początkowy z dzisiejszego kazania :)

Potem było o zwierzątkach, mianowicie o strusiach (“to taki ptak, który chowa głowę w piasek w razie zagrożenia” cytat z kaznodziei) i gadach (“niektóre z nich moga odrzucać ogon i jak ktoś złapie taki oslizgły [??? jaszczurki mają bardzo suchą skórę, wiem, bo łapałam... przyp. mój] ogon, to gad go odczepia a sam ucieka”). Strusie to obraz ludzi udających, że Bożego prawa nie ma a gady to faryzeusze uciekający od wszystkiego, co kala i kiszący się we własnym sosie. A, były jeszcze wrony: że niby ten gad odrzuca ogon, żeby uniknąć losu wrzuconych między wrony i zmuszonych przez to do krakania tak jak one (ciekawe, jak można zmusić jaszczurkę do krakania… ona chyba nie ma strun głosowych… chociaż, kto gada jednego wie).

I to była ta część niezamierzenie kabaretowa (do przytoczonego tekstu należy dodać oczy kaznodziei patrzące z dziecięcą powagą i otwartością). Popłakałam się ze wzruszenia :D

Druga część była poważna i podobała mi się już serio. Bo była o zapraszaniu łaski do naszego życia. Rzeczywiście mamy skłonność do kreowania wronich sejmów, to wypływa z naszej słabości, ale Jezus daje nam swoją łaskę i to jest ta trzecia postawa wobec Prawa: uświadomienie sobie naszych grzechów i przyjęcie Ducha, który uzdalnia do wypełniania przykazań. Bo wszyscy grzeszymy, ale Bóg swoją łaską ma moc zmyć te grzechy i przemienić w dobro, uleczyć nas. A do udanej terapii należy przecież właściwie postawiona diagnoza…

Za mną chodzi ostatnie zdanie z dzisiejszej ewangelii i chyba znalazłam na nie odpowiedź. Jezus przyszedł, aby powołać grzeszników a nie sprawiedliwych to nie tylko wskazanie na to, że wszyscy grzeszymy. Myślę, że można to też zrozumieć jako stwierdzenie, że sprawiedliwi już go rozpoznali. Maria, Józef, Symeon. Oni nie muszą być wołani, oni już są w domu Ojca.