Antykoncepcja, in vitro, pigułki wczesnoporonne. Zajmujemy się technologią etyczną - lojalni epigoni scholastycznego dzielenia włosa na czworo.
Dziwi mnie to, że nikt w tym szumie nie pyta poszukujących (tych, którzy deklarują się jako katolicy) o relację do Chrystusa. Są pytania o uczucia, naukowe podejście do tego, kiedy zaczyna się życie, grzebanie w paragrafach oraz badania socjologiczne, z których i tak najczęściej wynika to, co ma wyniknąć według założeń badacza. Proponuję w związku z tym zmienić zestaw pytań na następujący:
1. Czy uczestniczę regularnie, przynajmniej raz w tygodniu i w święta nakazane w mszy świętej przyjmując komunię świętą?
2. Czy spowiadam się regularnie, przynajmniej raz w miesiącu? Ideałem jest tu chodzenie do stałego spowiednika, ale to już luksus.
3. Czy modlę się rozważając teksty Pisma Świętego lub przynajmniej regularnie je czytam? No dobra - czy choć raz w życiu je przeczytałem/am?
4. Czy uczestniczę w rekolekcjach? Czy przynajmniej mam potrzebę uczestniczenia w nich? Tak raz na rok?
5. Czy rozmawiam o swojej wierze z bliskimi mi ludźmi? Czy się nią dzielę?
No, wiem - to rachunek sumienia. Ale to jest rachunek z podstawowych wymagań, jakie powinien spełniać dorosły chrześcijanin. Co więcej - jeśli ktoś ma kłopoty z ich spełnianiem będzie też miał kłopoty z właściwym ukształtowaniem sobie sumienia a to oznacza, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że zamiast szukać woli Boga w swoim życiu, będzie szukał potwierdzenia swoich pragnień (chociaż w niektórych przypadkach to za wielkie słowo).
Nie ma sensu szukanie jedynie placet Kościoła dla naszych oczekiwań a jeśli tego placet nie ma, obrażanie się. Trzeba pytać Boga i być POSŁUSZNYM. Lojalnie uprzedzam, że jest to postawa z gatunku bardzo bardzo niepoprawnych politycznie. I niestety tak się składa, że kluczowa dla zbawienia…
Napisane w Zapiski z redakcji | Tagi: aborcja, in vitro
