Archiwum dla styczeń 14th, 2008

h1

Czerwone latarnie w Szilo

styczeń 14, 2008

Dzisiejsze pierwsze czytanie to jeden z moich ulubionych fragmentów Biblii – początek historii o Samuelu. Jego ojciec, Elkana, ma dwie żony: płodną Peninnę i niepłodną choć ukochaną Annę.

Elkana jest człowiekiem sprawiedliwym, czyt. wiernym Przymierzu: składa ofiary ku czci Jahwe w przybytku w Szilo. I kiedy dzieli mięso z ofiary biesiadnej, Annie daje zawsze podwójną część. Peninna czuje się pokrzywdzona, ale nie uderza w Elkanę, tylko atakuje Annę.

Kojarzy mi się to z filmem “Zawieście czerwone latanie”: Chiny, harem jednego z urzędników i walczące o niego kobiety. A tak naprawdę nie o niego, tylko o dominację – bycie “tą pierwszą”. On z jednej strony decyduje o pierwszeństwie a z drugiej jest tylko “przedmiotem”, którego “posiadanie” potwierdza znaczenie danej kobiety w tym małym światku. Do końca filmu nie poznajemy jego twarzy a jego zaangażowanie ogranicza się do przyjmowania zainteresowania i decydowania, przed którym mieszkaniem zawisną czerwone latarnie, symbol jego odwiedzin.

Analogia z opowieścią biblijną przebiega na poziomie konfliktu między kobietami (w filmie też pojawia się motyw płodności – ciężarna nałożnica automatycznie stawała się najważniejsza) i na tym poziomie się kończy. Znamy twarz Elkany, zresztą historia zaczyna się od podania jego genealogii a więc dokładnego przedstawienia o kim mowa, do czterech pokoleń wstecz. Elkana nie jest obojętny – wyraźnie okazuje Annie, że nie musi zdobywać jego miłości rodząc mu dzieci.

Jednak Anna płacze i nie chce jeść, nie chce przyjąć darów męża, bo widzi dzieci Peninny i pewnie wciąż słyszy w głowie jej przytyki. A nikt nie potrafi tak skutecznie zranić kobiety, jak druga kobieta i nikt nie potrafi tak perfidnie niszczyć życia rywalki.

I wtedy Elkana wypowiada pełne czułości i delikatności słowa: “Anno, czemu płaczesz? Dlaczego nie jesz? Czemu się twoje serce smuci? CZYŻ JA NIE ZNACZĘ DLA CIEBIE WIĘCEJ NIŻ DZIESIĘCIU SYNÓW?” Zdaję sobie sprawę, że można w tych słowach zobaczyć skrajny egocentryzm męża, ja jednak słyszę w nich co innego: “Kocham cię, Anno. Nie musisz walczyć o moją miłość, nie musisz mi udowadniać swojej.” Wskazują one także na prawdziwą motywację smutku Anny: nie wypływa on z braku miłości męża, ale ze wstydu przed innymi kobietami. Anna nie chce posiadać syna – odda go Bogu na służbę, będzie on wielkim prorokiem, namaści królów na Izraelem. Chce go urodzić, aby zdjąć z siebie znamię wyklętej.

I myślę, że gdzieś najgłębiej jest też pragnienie udzielenia odpowiedzi na daną jej miłość męża. Konkretnej, dotykalnej, dynamicznej.

Życie za życie.