Kształtowanie człowieka zawsze odbywa się we wspólnocie. Nie da się osiągnąć pełni człowieczeństwa bez innych, zresztą potrzeba afiliacji została umieszczona przez Maslowa na jednym z najbardziej podstawowych poziomów ludzkich potrzeb. Nic dziwnego: w grupie czujemy się bezpieczniej, mamy punkt odniesienia dla naszych spostrzeżeń, wszyscy razem wiemy więcej, niż każdy z nas z osobna. Co istotne, dobrze jest, żeby ta grupa, w której jesteśmy, była zróżnicowana - dzięki temu każdy wnosi coś własnego, niepowtarzalnego. Każdy jest źródłem jedynie dla niego charakterystycznego bogactwa.
Czemu piszę o tym w kategorii kalasantyńskiej?
Bo pijarzy to wspólnota klerycka, ktora nie ma problemu ze współpracą ze świeckimi. I myślę, że to bardzo cenna cecha dla zakonu zajmującego się wychowaniem i edukacją (z powodów podanych powyżej) a nie da się ukryć, że wciąż jeszcze rzadka w polskim Kościele. Co więcej - pijarom na współpracy świeckich zależy: “… rzeczywistość pijarską można przeżywać z większą lub mniejszą intensywnością, w rózniących się formach i odmiennych stanach życia. Zakonnik pijar żyje tym wszystkim przez konsekrację zakonną, laik pijar żyje tym przez konsekrację chrztu. W następstwie tego powstaje relacja uzupełniania się tych dwóch grup, w żadnym zaś wypadku uzależnienia. Z tego rodzaju wspólnoty i uzupełniania ma się zrodzić ubogacanie się i wzajemne wspomaganie laików i zakonników.”(Tożsamość pijara zakonnego i świeckiego, s. 33-34).
Żeby nie było zbyt słodko: współpraca ta lepiej wygląda w szkołach i świetlicach, gorzej z dziełami, które nie kojarzą się bezpośrednio z edukacją bądź wychowaniem a przecież mieszczą się w charyzmacie. Dużo też zależy od osobowości współpracujących ze sobą ludzi. Ale ważne jest, że pijarzy zakonni starają się pozostawać otwarci na laikat, dzięki czemu świeccy nie czują się w tym środowisku kimś gorszym a już na pewno nie kimś niepotrzebnym.
Napisane w Kalasancjusz & comp | Tagi: laikat pijarski, pijarzy
