Archiwum z grudzień, 2007

h1

Dowcip sylwestrowy

grudzień 31, 2007

Spytano mistrza, czemu nie świętuje początku nowego roku. Stary mnich odpowiedział:

- Cieszący się hałaśliwie w ten dzień ludzie przypominaja mi człowieka, który wypadł z okna najwyższego piętra wieżowca i radosnymi okrzykami wita każde nowe mijane piętro…

Mając w pamięci to podsumowanie idę powitać radośnie kolejne pięterko :)

DOBREGO NOWEGO ROKU!!! 

h1

Rzecz o rzezi

grudzień 29, 2007

Wczoraj w depeszach na stronie Rzepy wyczytałam, że w Hiszpanii z okazji wspomnienia śś. Młodzianków miały miejsce protesty przed klinikami aborcyjnymi. Były to manifestacje podobne do tych, które kilka lat temu przetoczyły sie przez USA (transparenty i okrzyki: “Aborcja to śmierć!”; “Aborcja to morderstwo!”). Kilka dni wcześniej obrzucono kamieniami okna jednej z prywatnych klinik (nie została ani jedna cała szyba) a wychodzący z niej personel obrzucono jajkami. Agresja jako odpowiedź na agresję. To nie jest właściwa reakcja, choć pierwsza jaka się nasuwa, jesli weźmiemy pod uwagę doniesienia hiszpańskiej prasy mówiące o aborcjach w ósmym miesiącu ciąży i wyrzucaniu ciał dzieci do zsypu. Liczba zabiegów w prywatnych klinikach dochodzi tam do 70 tys. rocznie, jest też duża migracja na ten zabieg z innych krajów, np. Irlandii i Wielkiej Brytanii.

Mimo wszystko odpowiedź agresją kończy się jej eskalacją – potwierdzają to amerykańskie doświadczenia (w Stanach doszło nawet do śmiertelnych zamachów na lekarzy). Sytuację w USA rozwiązała modlitwa. Pod klinikami gromadzą się grupki ludzi i odmawiają różaniec w intencji wchodzących do klinik matek, lekarzy, pielęgniarek. I liczba klinik maleje.

Bo aborcja krzywdzi nie tylko dzieci – jej ofiarami są matki, ojcowie dzieci, pozostałe dzieci w rodzinie, lekarze, położne, pielęgniarki. Często nie są tego świadomi, przyczyn rozpadu swoich związków czy popadnięcia w nałogi szukają w trudnym dzieciństwie a odpowiedź jest o wiele bliżej. Bóg przebacza zawsze, człowiek czasami, ale natura nigdy. A aborcja jest przeciwna naturze. Warto o tym pamiętać, zanim zaczniemy odsądzać od czci i wiary aborterów i kobiety po aborcji, albo pojawi sie w nas chęć obrzucenia ich kamieniami. Lepiej w takiej chwili wziąć do ręki różaniec i poprosić z całego serca o ich nawrócenie.

PS

Okazuje się, że komentarzem popełniłam mimo woli plagiat – podobnie podsumował wydarzenia w USA Grzegorz Górny w miesięczniku “W drodze” [1(365)2004]. Zbyt dobra pamięć, czy Duch Święty? ;)

h1

Wieczorne myślanki – wersja postbożonarodzeniowa

grudzień 28, 2007

Ks. Artur Stopka na portalu wiara.pl:

“Nauczyliśmy się przeżywać Boże Narodzenie w atmosferze sielankowej, szczebiotliwej, zdziecinniałej. A przecież świętujemy fakt niebywały. Boży Syn stał się człowiekiem i zamieszkał pośród nas po to, aby dokonać dzieła zbawienia.”

Zdania te dotknęły obecnej we mnie, choć nie do końca nazwanej potrzeby określenia sobie, co właściwie świętujemy i czemu mam się cieszyć.

Najpierw mała redukcyjka: weźmy brzytwę Ockhama i obetnijmy okrutnie ze świąt Bożego Narodzenia całą wyrastającą z tradycji otoczkę. W koszu lądują kolejno: choinka, prezenty, kolędowanie, wieczerza, opłatek. Z kąta powraca zakurzony ścisły post w dzień Wigilii, msza o północy i dwie msze o różnych czytaniach w dzień święta. A, i jeszcze poprzedzające Boże Narodzenie cztery tygodnie Adwentu jako czasu przeznaczonego na zrobienie Bogu miejsca w sercu (tu ukłon w stronę bloga mniszek OP, bo to tam wyczytałam myśl o sensie Adwentu) a nie zakupów.

Nudne, prawda?

A może nie tyle nudne, co nasza liturgia przestała być sposobem wyrażania naszej wiary i szukamy innych buzerów, które pozwoliłyby nam zachować poczucie świętowania? I to bez konieczności wchodzenia w relację z Bogiem! Zwłaszcza, że ta relacja mogłaby co nieco w naszym życiu zmienić. Na przykład moglibyśmy dostrzec, że On nas kocha i musielibyśmy zdjąć tę tak starannie dopracowaną i prawie przyrośniętą maskę.

To skąd mowa o radości? Co oznacza stwierdzenie, że Bóg wcielił się, aby dać nam zbawienie? Współczesny człowiek nie potrzebuje zbawienia – ma wystarczająco dużo “zagłuszaczy”, żeby nie myśleć o cierpieniu, śmierci i sensie życia. Czy Bóg przynosi nam coś, czego nie potrzebujemy? Czego termin przydatności minął jakieś 200 lat temu?

Myślę, że ten owinięty w kokon pieluszki Noworodek ma jednak coś do zaoferowania – wolność. Bóg wcielając się przede wszystkim okazuje zaufanie: Maryi (że donosi ciążę), Józefowi (że będzie wrażliwy na Boże natchnienia i im posłuszny), bakteriom, wirusom i innym “elementom”, które ubarwiają nam na czarno ziemską rzeczywistość (że darują sobie testowanie granic odporności wcielonego Boga). Jego wolność nie polega na braku zależności, ale na całkowitej zależności nowonarodzonego dziecka, które bezgranicznie ufa.

To jest to przesłanie, które jest źródłem radości w te święta: Możesz stać się noworodkiem w rękach Boga, możesz Mu całkowicie zaufać. On zajmie się tobą.

Prawda, że to wspaniałe uczucie – przestać się wreszcie bać?

h1

Siedem godzin w pociągu

grudzień 26, 2007

A właściwie siedem i pół. Wolę w takich chwilach zapominać, że lot do Irlandii trwa dwie godziny a jazda autobusem do Holandii ok. pięciu. Cóż, za pobyt w części Polski mało uczęszczanej a przez to zacisznej i czystej, jakoś trzeba zapłacić.

Lubię ten moment, kiedy za oknem pociągu zaczynają sie przesuwać znajome ulice, zaułki i billbordy. Tak jakby miasto mówiło: “O, jesteś. No cześć. Miło, że wróciłaś, u mnie póki co bez większych zmian…” A potem neon Kraków główny i od pocałowania peronu powstrzymuje mnie jedynie jego stan sanitarny :D

Miło pobyć z rodziną, miło wrócić do domu. Czasem mam wrażenie, że to miasto mnie adoptowało. Nie narzekam, chociaż akurat w rodzince, którą ono stanowi, norma jest pojęciem baaardzo szerokim…

h1

Wigilia

grudzień 24, 2007

czyli oczekiwanie a właściwie największe jego natężenie. Cóż, nie tylko dla Kubusia Puchatka ulubionym momentem jest chwila tuż przed zjedzeniem miodu: otwarta baryłka, zapach i ta cudowna perspektywa rozpływania się jego smaku na języku. W rzeczywistości, w której dostępność kredytów odebrała nam umiejętność oczekiwania straciliśmy też radość spełnienia. Wigilia to szansa jej odzyskania. Pachnie mak, ryba skwierczy a dzieci kłócą się o to, gdzie powiesić kolejną bańkę na drzewku.

Jak ja lubię tak po prostu być…