h1

Ziołowy Służew

listopad 13, 2007

Widok zasypanego śniegiem miasta od kilku lat kojarzy mi się z promocją książki o. Michała Zioło OCSO na warszawskim Służewie. Sypało wtedy długo i namiętnie, jak zwykle zaskakując MPO. Trzeba przyznać, że skutki tej pogody były zadziwiające.

Kościół dominikanów na Służewie nawiązuje swoją bryłą do namiotu, jego wnętrze utrzymane w stylu brutalistycznym (bez tynku, czerwona cegła i wąskie wysokie okna bez witraży odlane z betonu) stanowi ogromną pod względem przestrzeni halę, w której gubią się drewniane ławki i przycupnięci w nich ludzie. Ten dłuższy opis jest uzasadniony, ponieważ także wnętrze “zagrało” w sytuacji, którą chcę opowiedzieć.

Była to msza wieczorna – za oknem ciemno i sypiący śnieg, wewnątrz kilku ojców przy ołtarzu, w tym o. Michał. Świetne, krótkie Ziołowe kazanie w stylu trapistycznym, porządna dominikańska liturgia i… technologiczna “wsypa” z powodu śnieżycy. W momencie, kiedy ojcowie schodzili z puszkami, aby udzielić komunii, urwała się dostawa prądu i padło oświetlenie. Padło dokumentnie i co lepsze – na całym osiedlu. Nie było mowy o świetle latarń wpadającym przez okna – w olbrzymiej sali zapanował mrok doskonały… Tzn. byłby doskonały, gdyby nie dwie świece akolitki przy ołtarzu. Jak udzielać komunii w takiej ciemności? Bracia wzięli świece i stanęli przy rozdzielających Ciało Pańskie. Szliśmy w dwóch procesjach, wspierając się nawzajem w ciemności, ku punkcikom światła u stóp ołtarza, które oznaczały obecność Chrystusa. A potem znów wracaliśmy w ciemność. Trudno o lepszy obraz doczesności a zwłaszcza życia świeckich – krótkie chwile w świetle, by znów wrócić z Chrystusem tam, gdzie mamy Go zanieść.

Później jeden z braci trzymających świece podzielił się ze mną także obrazem z jego strony: “Twarze podchodzących ludzi powoli wynurzały się z mroku i im bliżej byli Ciała Pańskiego, tym wyraźniej ich widziałem. Tylko Chrystus pozwala zobaczyć prawdziwą twarz człowieka, tylko Jego światło”

Tylko Pan Bóg może sobie pozwolić na tak udane eksperymenty liturgiczne. Chociaż w Jego przypadku to chyba raczej improwizacja, nie eksperyment. Artysta Doskonały.

Skomentuj