
Niedzielne popołudnie
październik 28, 2007Za mną pyszny obiad, przede mną świetna kawa i czas zebrać myśli a następnie je uporządkować. Zwłaszcza te dotyczące wyjazdu na Siekierki.
Dojechaliśmy do sanktuarium w piątek wieczorem. Poznałam tam Alberto Cantero, świeckiego pijara z Hiszpanii z prowincji Emaus. Żałowałam potem kilkakrotnie, że nie znam hiszpańskiego, bo chętnie porozmawiałabym na temat tego, co obecnie dzieje się w tym kraju odkąd rządzi tam skrajnie lewicowa partia. Chociaż podobno zaczęli teraz łagodzić kurs, bo im elektorat odpływa. Jeszcze jeden dowód na to, że elektorat jest wyuczalny.
Cantero opowiadał w sobotę o specyfice pijarskiego laikatu w Hiszpanii. Często pijarskie są tam całe rodziny: ojciec kończył szkołę u pijarów, został świeckim pijarem a teraz jego synowie uczą się w szkołach SP. To dobrze świadczy o poziomie świadectwa tamtych wierzących, skoro wiara przechodzi z pokolenia na pokolenie. Ten przekaz widocznie jest bardzo spójny, łaczy deklaracje ustne z życiem, inaczej młodzi odrzuciliby te treści. W Polsce struktury laikatu dopiero powstają, ale i tak do prawnego włączania świeckich w zakon jeszcze jest daleko. Grupa, która była na Siekierkach, była bardzo zróżnicowana: od realizujących tam głównie cele towarzyskie, przez średniozainteresowanych do ludzi, dla których św. Józef Kalasancjusz jest bliskim przyjacielem a jego życie źródłem inspiracji.
Piękną cechą większości tych osób jest duma z pracy z pijarami. Ktoś może ostrzegać, że jest ryzyko, że ta cecha wyrodzi się w pychę, ale jakieś ryzyko jest zawsze. Na razie jest to zdrowa duma, z pewnością ma też swoje podstawy w doświadczeniu. W końcu większość tych ludzi to nauczyciele, a więc osoby pracujące z ludźmi i nad ludźmi, ich nie da się zdobyć byle czym – są wyczuleni na relacje. To zresztą było słychać w kuluarach i w drodze powrotnej w niekończących się opowieściach o uczniach i absolwentach.
Były świetnie dobrane czytania i Prowincjał powiedział bardzo dobre kazanie. Z tego, co wyczytałam o duchowości i charyzmacie SP, jego tekst nadawał się na manifest założycielski laikatu
Z rzeczy całkowicie przyziemnych, to sprzedaż była marna. Ale najważniejsze, że kwartalnik zaistniał w świadomości laikatu, teraz potrzebna jest cierpliwość.

