Archiwum dla październik 25th, 2007

h1

źródło tytułu poniższego wpisu

październik 25, 2007

tytuł pochodzi z historyjki:

siedzi sobie na Plantach pijaczek z krokodylkiem i krokodylek nudzi:

- łapki mnie bolą, ogonek mi się podwija – idźmy już do domu…

pijaczek wstaje i rusza chwiejnym krokiem. po kilku krokach krokodylek znów zaczyna:

- łapki mnie bolą, ogonek mi się podwija, jedźmy tramwajem…

pijaczek posłusznie zatrzymuje się na przystanku i wsiada do tramwaju. a krokodylek znów swoje:

- łapki mnie bolą, ogonek mi się podwija, przesiądźmy się do taksówki

pijaczek z lekka zirytowany wysiada z tramwaju i łapie taksówkę. wsiadają i po chwili krokodylek:

- łapki mnie bolą, ogonek mi się podwija…

- cicho bądź! bo wytrzeźwieję i znikniesz!!!

h1

Łapki mnie bolą, ogonek mi się podwija…

październik 25, 2007

A i tak nie był to najbardziej męczący dzień targów – taka jest sobota. Dziś to był czas rozruchu, obchodzenia na miękkich łapkach innych wydawców, udzielania się towarzysko w sposób mniej lub bardziej spektakularny. Powitania, zapoznawanie się, odświeżanie dawnych znajomości ( – Pani Zosiu! Sto lat żeśmy się nie widzieli!- niedźwiadek, zakończony bacznym rzutem oka na twarz pani Zosi – a może nawet sto pięćdziesiąt… Poruszyła mnie heroiczna postawa pani Zosi podtrzymującej nadal kontakt pomimo zawartej w powitaniu sugestii, że rodziła się razem z secesją.)

Bardzo wielu wystawców, niektóre stoiska imponujące wystrojem (np. naśladującym wnętrze biblioteki lub klasycznej księgarni z ciemnymi półkami i lampką do czytania), inne pociągające prostą i jednocześnie wyszukaną aranżacją (ikebana i pięknie oprawiona grafika na stoisku wydawnictwa Manngha). Jedynym mankamentem były prażące jak w solarium halogeny (“Śliczna opalenizna! Wczasy w Egipcie?” “Nie, targi książki.”). Szczerze ubawiłam się widokiem prezentacji jednego z wydawnictw prawniczych. Książki sprzedawało tam dwóch panów w garniturach, wygolonych na “łyso z połyskiem”. Efekt był, hm, olśniewający…

A literatury dużo i dobrej. Nic, tylko zaszyć się w fotelu i czytać. Świetna beletrystyka, sporo porządnych opracowań z teologii i filozofii, książki dotyczące branży wydawniczej, słowniki, albumy – całe cudowne morze literek i grafiki. Dla mnie póki co jedynie do pooglądania przez szybkę. Albo raczej z okien pędzącego ekspresu.