Obejrzałam ten zwiastun raz – coś mnie tknęło.
Potem jeszcze raz, i jeszcze raz, i już wiem: czuję się we współczesności, jak główny bohater “Ratatouille” tyle, że mój dylemat nie dotyczy jedzenia a wartości. Z nimi też tak jest, że jak już raz zdusi się odruch wymiotny, to można znaleźć takie smaki i aromaty… a zresztą sami zobaczcie:
Wyjaśnienie dla wszystkich, którzy skończyli teologię na PAT – nie o TEGO Szczurka chodzi w tytule…


