h1

Wszystkiemu winny biomed

październik 3, 2007

No i padre Robert wreszcie się odezwał. Alleluja. Oczywiście zmienił adres, ale znać nie dał. W gruncie rzeczy rozumiem faceta: jedna robota mniej. Dla niego. Bo dla mnie konieczność szukania innego autora, ustalania kształtu tekstu, picia sporej ilości naparu z melisy etc.
Ale autor się odezwał, co więcej – obiecał, że napisze. Alleluja, że tak się powtórzę (na wykrzykniki hipokryzji mi już brak, biomed do ich stawiania też jakoś nie nakłania… znów zaczynam pisać wierszem – dramat, tfu!, liryka).
Jutro wizyta u grafików, egzemplarze autorskie już przygotowane. Jadę do nich z Wielebnym Asystentem Kościelnym, tzn. umówiliśmy się u nich pod drzwiami. Ciekawa jestem, ile o. Mateusz się spóźni… Taaa, dzisiejszy biomed ewidentnie nakłania jedynie do złośliwości a, że mnie do tego zbyt długo nakłaniac nie trzeba, to widać :/
Pewnie w ramach sprawiedliwości dziejowej to ja się spóźnię. Bo z jakiej racji to padre zawsze ma mieć przerąbane? I przekrzyczane? Z powodu opóźnienia?

Dodaj komentarz