
Szukam, szukania mi trzeba…
wrzesień 20, 2007… samorządowca z doświadczeniem i piórem, najlepiej wiecznym, może być Waterman. Ostatecznie dobry edytor tekstu też ujdzie. Ale koniecznie musi być wierzący.
Samorządowiec, nie edytor.
Numer o władzy jest póki co bardzo sklerykalizowany, potrzebuję kogoś świeckiego, żeby tekst Szymona Hołowni nie był samotną wysepką w tym morzu czerni z odcieniem purpury. Trzeba mi wziąć głęboki oddech, chwycić telefon i zacząć dzwonić po wybranych numerach. Może znajdę rozmówcę, który nie będzie się bał przyznać, że chce być człowiekiem sumienia i zgodnie z tą chęcią kształtuje swoje polityczno-społeczne wybory. I najważniejsze – powinien mieć też konkretne przykłady, którymi te starania udokumentuje. O to chyba najtrudniej.
