
Pedros…
wrzesień 19, 2007…czyli kawa od Naszego Nieoficjalnego Dostawcy.
Mmmmm… Jaki smak… Jaki zapach… Wciąż żywy we mnie sybaryta pomrukuje z zadowolenia. Ciśnienie też jakby się podniosło – zdecydowanie to są te krótkie chwile w życiu, kiedy jakby łatwiej żyć.
Wydawnictwo wciąż szuka przedstawiciela handlowego. Cieszyłam się, że rynek pracy w Polsce stał się luźniejszy, ale teraz doświadczam tego, że nawet za luźny. Prawda o dwóch końcach kija pozostanie aktualna nawet w czasie Paruzji – nie mam co do tego teraz żadnych złudzeń.
