Archiwum z wrzesień, 2007

h1

Po powrocie

wrzesień 30, 2007

Tak więc: karaluchów nie stwierdziłam, jedzonko było pyszne, pijarzy przemili, niestety sprzedaż marna. Powiedzmy, że działanie ograniczyło się do marketingowego. Ech.

h1

Cisza przed burzą

wrzesień 28, 2007

Nawet nie dzwoni w uszach (to by było przydatne – nie przysypiałabym nad klawiaturą), po prostu jest. A burzą jest pielgrzymka młodzieży Archidiecezji Warszawskiej na Siekierki, do sanktuarium Matki Bożej Nauczycielki Młodzieży. Dowiedziałam się w środę, że jest, wczoraj podjęłam decyzję, że jadę i zgodnie z nią teraz siedzę na walizkach.

Jadę do Stolicowa, optymistycznie biorę dużą ilość kwartalników na sprzedaż oraz rutinoscorbin, bo czuję nadchodzące przeziębienie. Oraz śpiwór, bo wczoraj padre Piotr powiedział, że tam można się spodziewać wszystkiego i oczyma wyobraźni zobaczyłam pościel, z której wypełzają karaluchy. Padre od razu zaprzeczył tej wizji, ale we mnie raz obudzony niepokój ćmi nadal ;)

Jedźmy więc, jedźmy wraz.

h1

Ocaliłam głowę

wrzesień 27, 2007

Chciałam dać ją uciąć za to, że ozalidy były w porządku. Okazuje się, że nie były i zostałabym zdekapitowana. I to z tak błahego powodu!

Drukarnia została uniewinniona a mi jest wstyd – zwykła, ludzka rzecz a taka nieprzyjemna. Na szczęście nie zrobiłam awantury w drukarni, tylko namieszałam w wydawnictwie. Ale i tak auć…

W sobotę jest archidiecezjalny zjazd młodzieży na Siekierkach, zapowiada się tłum, kilka tysięcy młodych. Zastanawiam się czy nie jechać, zwłaszcza, że miałabym transport. Nasza grupa docelowa, ma być ks. Pawlukiewicz – ten kontakt bardzo się przyda, będzie też ks. arcybiskup Nycz (prawdopodobnie). To wszystko razem daje pociągający obraz. Hm…

h1

eSPe 79

wrzesień 26, 2007

Trzymam w ręku egzemplarz eSPe 79 i trzęsie mnie irytacja do spółki z głęboką fascynacją. Irytacja dotyczy jakości druku a fascynacja wynika z faktu, iż ozalidy były w porządku. Więc jak, do [Ustawa z dn. 31 VII 1981 r., O kontroli publikacji i widowisk, art. 2, pkt 6] nędzy, udało im się znów popsuć grafikę? A?
Zamiast rozbieleń pod tekstami umieszczonymi na fotografiach są zwykłe aple, strona 45. sie rozsypała pomimo wysłania poprawki, na niektórych stronach kolor tła jest tak intensywny, że czytanie jest prawie nierealne – litości!!!
Czuję, że myśl o zmianie drukarni, która zakiełkowała we mnie po spotkaniu z Panią Dyrektor drukarni pijarskiej, w przyśpieszonym tempie osiąga dojrzałość. Jutro do niej dzwonię – mam dość skutecznego niszczenia ciężkiej roboty naszych grafików.

h1

Najazd Sono-Wandali

wrzesień 25, 2007

Rok Pański 2007.

Zaczęło się pozornie niewinnie – jak co roku po korytarzach domu Księży Pijarów zaczęły przemykać niskie postacie, w większości zakapturzone i zaopatrzone w metaliczne zatyczki do uszu podłączone czarnymi sznureczkami do korpusu. Gdyby skończyło się na przemykaniu… Wkrótce okazało się, że te małe istoty stanowią istotne zagrożenie a ich bronią jest głos. O nieszczęsny wrześniu! Gdzież jest cisza? Gdzie skupienie zakonnego domu? Bezpowrotnie zniszczone opętańczymi wrzaskami dochodzącymi z pobliża świetlicy odeszłyście w zapomnienie…

Jeszcze jeden dzień tych wrzasków i ktoś marnie zginie. Nie będę miała litości i przezornie zapomnę w dzikim szale o przykazaniu miłosierdzia. Jakem redaktor naczelna – będzie się słał trup! I to gęsto…