
Dobra kawa nie jest zła
lipiec 31, 2007Zwłaszcza na ujemne krakowskie ciśnienie. Zastanawiam się, czy to przypadkiem nie właśnie ono powoduje, że Kraków jest postrzegany jako miasto ze szczególnym klimatem i bardzo poetyckie. Porządny dzień z halnym to nawet nic pić ani zażywać nie trzeba a i tak jest się w lekkim zaledwie kontakcie z rzeczywistością. Cóż za oszczędność na finansach! Nie dziwi już, że o krakusach się mawia, że są Szkotami wygnanymi z ojczyzny za rozrzutność… Czasem nawet mam wrażenie, że niektórzy z nich to poszli na banicję za skąpstwo
Przygotowuję właśnie akcje promocyjne kwartalnika: dwie w Krakowie i jedną w Warszawie. Wszystkie na przełomie sierpnia i września. Chyba powinnam dać na nowennę o dobrą pogodę, bo będzie to sprzedaż pod kościołami. Mam takie marzenie, żeby kwartalnik był sprzedawany w każdym pijarskim kościele, ale żeby dowiedzieć się na ile jest ono możliwe do zrealizowania, muszę porozmawiać z proboszczami i rektorami. Ciekawe, który ze świętych jest patronem negocjatorów…
Przed chwilą zajrzał tu padre Piotr z bardzo dobrą wiadomością: na 2 września do sanktuarium na Siekierkach wybiera się delegacja z krakowskich szkół a to znaczy, że mogę z nimi podjechać i przy okazji zabrać ze sobą kwartalniki. Zaoszczędzę na bilecie do Warszawy i trafię od razu na miejsce, nie będę musiała jeździć na naszym niewątpliwie dużym Stolicowie. Nie ma to jak dobrze poinformowany PR i na dodatek chętny do dzielenia się swoją wiedzą
