
Koniec z wolnością, trwa walka o czystość
lipiec 25, 2007Ano koniec: numer 78 o wdzięcznym tytule “Wolność” poszedł w świat. Na razie do księgarń i preumeratorów, ale kto wie, może już został wyprzedany, tłumy rozbijają szyby w księgarniach, właściciele tychże wynajęli specjalną ochronę na wieść o pojawieniu się kolejnego numeru kwartalnika, przedstawiciel handlowy szykuje pozew o narażenie go na straty materialne i duchowe… Hm, co ja wczoraj jadłam na kolację, że dziś mam takie zwidy?
Pani Elu, wróćmy na ziemię i zderzmy się z drastyczną prawdą o nikłym nakładzie i niewątpliwej niszowości. W końcu pierwszy krok do nomen-omen wolności to uznanie prawdy. A ta jest bolesna… I nawet nie ma się komu wypłakać, bo Panowie M, redaktorzy prowadzący numeru, wylegują się właśnie na wakacjach a WAK (Wielebny Asystent Kościelny) zajęty jest bardzo paleniem teczek.
Z archiwum.
Szkolnego.
Ale oczywiscie jakby co, to ja o niczym nie wiem. Niby o tym paleniu.
Teksty do następnegu numeru, tego o czystości, są w korekcie, chyba muszę się o nie upomnieć zanim przez biuro na Pijarskiej przetoczy się remontowe tornado. Będę miała nowe, śliczne biureczko…
Czyściutkie, przynajmniej na początku. Potem przyjdzie czas na jego zaśmiecanie, przepraszam, zapełnianie go twórczym nieładem będącym nieskrępowaną ekspresją mojej artystycznej psychiki.
Taaa…
