h1

Przedurlopowy prezent

lipiec 6, 2009

Wyszła :) Książka o NaPro. Okładkę macie poniżej – serdecznie zapraszam do zapoznawania się i z książką, i zakładką “NAPRO” na moim blogu, gdzie jest informacja o konferencji w Lublinie. Mam nadzieje, że jedno i drugie przywróci nadzieję i pozwoli cieszyć się własnymi dziećmi wielu parom, które ze względów moralnych czy finansowych nie decydują się na in vitro.

Naprotechnology

Książkę można kupić w naszej internetowej księgarni, ale będzie tez do nabycia w realu (tylko handlowcy musza ją rozwieźć ;) )

h1

Powrotnie

lipiec 5, 2009

My zawsze winniśmy dziękować Bogu za was, bracia umiłowani przez Pana, że wybrał was Bóg do zbawienia jako pierwociny przez uświęcenie Ducha i wiarę w prawdę. (2 Tes 2,13)

Wpadłam w biegu do wagonu IC i nagle słyszę: “Dzień dobry!”, ponoszę wzrok a tam trójka młodych ludzi, z którymi jechałam w piątek do Warszawy: szczerzą się do mnie, chociaż nie zamieniliśmy ani słowa w poprzedniej podróży. Może dlatego, że pochichralismy się wspólnie z kilku zabawnych sytuacji w przedziale. Miłe :)

Przepycham się dalej i z naprzeciwka mija mnie starsza pani, z którą minęłam się parę razy w Marcs &Spencer. Nie poznała mnie, mi jednak i bez tego zrobiło się miło na wspomnienie sobotniego szperania po wyprzedażach.

Ludzkie twarze, losy, mijane codziennie na ulicy osoby – czy umiem za nich dziękować? Czy ktoś dziękuje za mnie?

Ciężkie pytanie a przeczuwam, że odpowiedź na nie istotna. Bardzo.

h1

Tak jestem dziwna

lipiec 4, 2009

i na reset rozpoczynający urlop wyjechałam do Warszawy. Tak, jestem dziwna i odpoczywam siedząc w lecie w mieście i to dużym, baardzo duzym. Ale cóż bardziej odprężającego niz babskie pogaduszki, długie godziny spędzone na zakupach w galerii handlowej z przerwą na smaczny obiad w miłym towarzystwie, wreszcie msza w ulubionym kościele i kolejne pogaduszki zakończone dłuuugim spacerem po klimatycznym Krakowskim Przedmieściu (tak, tak, Stolica potrafi być klimatyczna ;) )?

No właśnie – nic.

I to cudowne doświadczenie o poranku: otwieram oczy i jestem przytomna. Bez kawy!

Sanatorium “Warszawa Znój” wita…

h1

No i to sie nazywa feminizm!

lipiec 2, 2009

Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, Zapiski więzienne:

Z woli Bożej jestem znowu wśród gromady kobiet. Zapamiętaj sobie:
ilekroć wchodzi do twojego pokoju kobieta, zawsze wstań, chociaż
byłbyś najbardziej zajęty. Wstań, bez względu na to, czy weszła matka
przełożona, czy siostra Kleofasa, która pali w piecu. Pamiętaj, że
przypomina ci Ona zawsze Służebnicę Pańską, na imię której Kościół
wstaje. Pamiętaj, że w ten sposób płacisz dług czci Twojej
Niepokalanej Matce, z którą ściślej jest związana ta niewiasta, niż
ty. W ten sposób płacisz dług wobec twojej rodzonej matki, która ci
usłużyła własną krwią i ciałem; Wstań i nie ociągaj się, pokonaj twą
męską wyniosłość i władztwo; Wstań nawet wtedy, gdy weszła
najbiedniejsza z Magdalen; Dopiero wtedy będziesz naśladował Twojego
Mistrza, który wstał z Tronu po prawicy Ojca, aby zstąpić do
Służebnicy Pańskiej; Wtedy dopiero będziesz naśladował Ojca
Stworzyciela, który Ewie na pomoc przysłał Maryję; Wstań, bez zwłoki,
dobrze ci to zrobi.
 

To tak do sztambucha tym, którzy uważają, że a) kult maryjny jest antykobiecy, bo winduje ideał na niebotyczne wyżyny w związku z czym kobieta jest albo świętą (dziewicą/matką), albo prostytutką a skoro świętych mamy mało, to wniosek co do miejsca kobiet nasuwa się sam; b) polskie społeczeństwo jest patriarchalne. Oczywiście z winy nauczania KK.

PS. Dzięki, Martuś, za cytacik :)

h1

Kamieniarze. Hagar w drodze do Emaus

lipiec 1, 2009

Najpierw wbija się paliki i rozciąga między nimi linki – krzyżując się tworzą one wzór, który następnie układa się z białych kamieni. I tu trzeba zachować odpowiednią kolejność wypełniania wzoru, tak aby nie naruszyć tego, od czego się zaczęło. Kostka po kostce, każda starannie wbita w przygotowane podłoże. Niektóre starannie oszlifowane, pozostałe dobierane według ich “oryginalnego” kształtu. Przestrzeń między kostkami zostaje zapełniona zaprawą. Powoli, kwatera po kwaterze, zapełnia się chodnik. I nie wolno zapomnieć o jego odpowiednim nachyleniu w stosunku do jezdni, by deszcz czy śnieg mogły spływać do odprowadzjącego wodę rowka na brzegu ulicy.

Mogłabym na to patrzeć godzinami, niestety miewałam jedynie po kilku minut dziennie, kiedy w biegu mijałam pracujących na Szpitalnej kamieniarzy. Zafascynowała mnie ich praca. Tak bezmetaforycznie i niewzniośle. Może dlatego, że w zalewie różnej maści tfurczości zaczyna mi brakować rzemiosła – najzwyczajniej dobrze wykonanej pracy, czasem wykonanej tak dobrze, że staje się sztuką.

A tu próbka efektu końcowego tej pracy – fragment chodnika przed Teatrem Słowackiego:

Zdjęcie011

Zmieniając temat: dziś w czytaniu z Księgi Rodzaju można usłyszeć o tym, że Hagar otwierają się oczy i widzi źródło. Zupełnie jak uczniom idącym do Emaus. Także wygnani (przez lęk), przed i w trakcie ucieczki stracili pamięć o obietnicy Boga. Ale On pamięta. I dotrzymuje swojej obietnicy: syn Hagar zostaje wielkim narodem, Jezus zmartwychwstaje. To ważne, żeby wiedzieć, że On pamięta. Nie wyprze się swojej obietnicy, nawet kiedy my już zapomnimy, że prosiliśmy.